O autorze
Rocznik Czarnobyla, chciałem być pierwszym Polakiem w NBA i basistą The Clash, z powodu braku talentów koszykarsko-muzycznych skończyłem pisząc teksty na zamówienie. Przez pewien czas prowadziłem dział muzyczny w jednym z ogólnopolskich portali, dziś walczę z pracą doktorską i próbuję sam sobie być szefem.

Duff McKagan - antygwiazda rocka

W ostatnich latach rynek muzycznych biografii przeżywa prawdziwy rozkwit. Naturalną konsekwencją takiego stanu rzeczy jest fakt, że coraz bardziej popularne stają się również historie muzyków, którzy nie zawsze stali na pierwszej linii sceny i niekoniecznie kojarzeni są jednoznacznie jako symbole rock n' rolla.

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem życiorys basisty Pantery, Rexa Browna. Niestety, jego "Official Truth, 101 Proof" nigdy nie ukazało się na polskim rynku. Tym bardziej ucieszyłem się, gdy wydawnictwo Sine Qua Non w cztery lata po premierze wersji oryginalnej zdecydowało się na publikację wspomnień Duffa McKagana, który w Guns N' Roses i Velvet Revolver również obsługiwał cztery struny.

Swoje biografie mają już Axl Rose i Slash, powstało też kilka książek o Gunsach jako zespole. W błędzie jednak jest każdy kto podejrzewa, że Duff powtarza opowieści doskonale kojarzone z wcześniejszych wydawnictw. W tym przypadku nawet pokazanie tej samej historii z jego perspektywy jest zdedcydowanie czymś więcej niż tylko powieleniem znanej anegdoty - wiele kwestii (jak chociażby krótkotrwały powrót McKagana do używek w 2005 roku) przedstawionych jest w nowym świetle. "It's so easy... and the other lies" (w Polsce dość nieszczęśliwie przetłumaczone jako "Sex,drugs & rock n' roll... i inne kłamstwa" - chyba brał się za to autor "Wirującego seksu" czy "Szklanej pułapki") to momentami zabawna, momentami gorzka historia gościa, który światową sławę zyskał grając w zespole w swoim czasie uważanym za najniebezpieczniejszy na świecie - zresztą nie bez powodu.

Rozpięta między rodzinnym Seattle McKagana a tętniącym muzyką i używkami Los Angeles lat osiemdziesiątych opowieść pokazuje proces budowania relacji w zespole, dążenia do muzycznej wielkości i zderzenia z brutalną rzeczywistością show businessu nastawioną przede wszystkim na kasę. Duff rozlicza się też sam ze sobą - nie boi się używać mocnych słów, krok po kroku pokazuje jak alkoholowo - kokainowy miks zawładnął jego życiem i prawie doprowadził do śmierci. McKagan to prawdziwy człowiek skrajności - z jednej strony to punkowa dusza grupy, pijak nie pamiętający sporych części tras koncertowych, z drugiej - poważny mąż i ojciec, absolwent wyższej uczelni, amator kolarstwa i sztuk walki, który dzięki katorżniczym treningom odrodził się na nowo. Odważnie i po męsku rozlicza się z przeszłością jednocześnie nie stawiając się w roli moralnego autorytetu a w swojej biografii mówi równie dużo o swoich bliskich co o samym sobie.

Autobiografia McKagana to rzecz głównie dla fanów grupy z pistoletami i różami w logo, jednak wielowymiarowość postaci Duffa sprawia, że " Sex,drugs & rock n' roll... i inne kłamstwa " powinien zainteresować wszystkich kumających współczesną popkulturę. Duff poradził sobie bez ghostwritera, jednak można się było tego spodziewać - od wielu lat sprawnie operuje słowem pisanym jako felietonista Playboya czy ESPN. Co ciekawe, w tym roku na amerykańskim rynku ukazała się już druga książka autorstwa basisty GN'R zatytułowana "How to Be a Man: (and other illusions)" - bardzo jestem ciekaw, czy syndrom drugiej płyty zadziała także w przypadku literatury.

W dobie popularności koszmarnie złych podręczników motywacyjnych "Sex, drugs & rock n' roll... i inne kłamstwa" może działać jak siarczysty policzek dla wszystkich, którzy rzeczywiście chcą zmienić swoje życie. Duff unika taniego moralizatorstwa, szczerze przyznaje się do swoich błędów, jest przekonujący nawet jeśli czasami myli tropy (bo browar Simpsonów ponoć wcale nie wziął nazwy od jego ksywy).

Mniej więcej raz do roku wraca mi faza na słuchanie Guns N' Roses. Z szafy wyciągam spraną koszulkę "Appetite For Destruction" i katuję sąsiadów "You could be mine" czy "Mr. Brownstone". To nic, że z ich imidżu dziś można się nieźle pośmiać a niektóre piosenki kiepsko oparły się próbie czasu - do GN'R zawsze będę miał duży sentyment a takie wydawnictwa jak biografia Duffa McKagana pozwalają zobaczyć "gwiazdę rocka" (cudzysłów celowy) przede wszystkim jako człowieka z krwi i kości.
Trwa ładowanie komentarzy...