O autorze
Rocznik Czarnobyla, chciałem być pierwszym Polakiem w NBA i basistą The Clash, z powodu braku talentów koszykarsko-muzycznych skończyłem pisząc teksty na zamówienie. Przez pewien czas prowadziłem dział muzyczny w jednym z ogólnopolskich portali, dziś walczę z pracą doktorską i próbuję sam sobie być szefem.

Jak zostać beneficjentem rozwodu?

Czy z rozwodu rodziców dziecko może uczynić sposób na życie?

Niedawno się zastanawiałem, ilu znam młodszych od siebie rozwodników. Po wyliczeniach byłem mocno zaskoczony - okazało się, że jest ich całkiem sporo, a przecież trzydziestka stuknie mi dopiero za pół roku. Zresztą trend szybkich ślubów i błyskawicznych rozwodów na przestrzeni lat jest w Polsce coraz bardziej wyraźny. Wystarczy tylko zerknąć w dane Głównego Urzędu Statystycznego - zgodnie z Rocznikiem Demograficznym 2014 wiek 20 - 30 stanowi miażdżącą większość, jeśli chodzi o koniec małżeństw w naszym kraju; szczególnie widoczne jest to w miastach. Postanowiłem zgłębić temat, jednak zamiast rozmawiać z moimi rówieśnikami dotarłem do gościa, którego starzy rozwiedli się w młodym wieku i który chętnie przedstawił sytuację rozstania z perspektywy dziecka. Marcel jest jedynakiem, niedawno skończył dwadzieścia lat i o rozstaniu swoich rodziców opowiedział luźno, tak jak wspomina się historyjki z ostatniej imprezy. Trochę zaskoczyła mnie jego otwartość i ironia w temacie, który dla wielu może być naprawdę bolesny.



Miałeś szczęśliwe dzieciństwo?

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że tak (śmiech).

Ile miałeś lat, kiedy rozwiedli się twoi rodzice?

Miałem szesnaście lat, ale moi starzy rozeszli się już sporo wcześniej.

Przeżyłeś wtedy jakąś traumę?

To zależy jak na to patrzeć. Trudno mówić o traumie, gdy jest się już nastolatkiem i zaczyna prowadzić coraz bardziej świadome życie - ale o tym, że mój ojciec ma kochankę dowiedziałem się, gdy miałem osiem lat i wtedy był to dla mnie szok. Mama znalazła w jego spodniach bilety lotnicze na dwa nazwiska - mojego starego i jakiejś baby. Okazało się, że jego wyjazdy służbowe wcale nie były tak bardzo służbowe. Kiedy wszystko wyszło na jaw chciał się wymigać od poważnej rozmowy zabierając mnie od dziadków, ale w niczym mu to nie pomogło - byłem świadkiem wielkiej awantury rodziców. Po tym wszystkim jakoś udało im się wrócić do siebie - żyli razem jeszcze przez cztery lata, w tym czasie ojciec obiecywał nam złote góry. Oczywiście stary po kryjomu nadal spotykał się z kochanką, z którą dziś jest już nawet po ślubie - jej też mówił, jaka to świetlana przyszłość ich czeka. Co ciekawe, o jego drugim małżeństwie dowiedziałem się od osób trzecich, kilka miesięcy po fakcie.

Wróćmy jeszcze do Twojego dzieciństwa. Zdawałeś sobie w ogóle sprawę, czym tak naprawdę jest rozwód?

Od kiedy pamiętam oglądam dużo filmów i już wtedy miałem świadomość, czym są rozwody i że tak naprawdę jest to na porządku dziennym. Kurt Cobain obwiniał się za rozwód swoich rodziców. Ja zawsze zdawałem sobie sprawę, że nie miałem na to żadnego wpływu. Może dlatego mam do tego tak duży dystans i mogę o tym mówić tak łatwo? Ale faktem jest, że dzieci często mają z tym problem.

Wśród twoich kolegów dużo było dzieci rozwodników?

W podstawówce miałem tylko jednego takiego kolegę, ale z czasem stało się to tak powszechne, że właściwie fakt wywodzenia się z tak zwanej rodziny niepełnej nie był niczym dziwnym. Jako małolat byłem pewny, że nigdy się nie ożenię. Dziś chętnie bym się ustatkował i był wierny tej jednej, ale niestety żadnej nie ma na horyzoncie.

Z którym rodzicem miałeś lepszy kontakt?

Mieszkałem z mamą, więc jej obecność była dla mnie naturalna, ale starałem się zakumplować z ojcem. Niestety, najlepszy kontakt z nim miałem wtedy, kiedy był na bani. Zresztą mój ojciec bardzo kojarzy mi się z alkoholem. Nie to, żeby miało to znamiona patologii, zazwyczaj kiedy się napił był o wiele milszy i starał się zabiegać o moje względy.

Zabierał cię na mecze? Kupował prezenty?

Mój stary nigdy nie interesował się sportem. Raczej starał się wynagrodzić mi materialnie całą sytuację z kochanką i rozwodem. Zazwyczaj kupował mi wszystko, co chciałem - do dziś w piwnicy leży gdzieś nieużywana gitara czy nikomu niepotrzebna deskorolka. Pamiętam, jak próbowałem naciągnąć go na małpę - takie miałem dziecięce marzenie - ale niestety nie można było legalnie nigdzie kupić takiego zwierzaka. Ojciec w zamian przyprowadził do domu psa, który zresztą z chaty zniknął jeszcze szybciej niż mój stary (śmiech).

Jakie dziś masz kontakty z rodzicami?

Z mamą - z którą nadal mieszkam - rewelacyjne. Mogę jej opowiedzieć o wszystkim - dosłownie o wszystkim, mamy taki fajny przyjacielski kontakt. Z ojcem rozmawiam może z godzinę w miesiącu. To trochę jest tak, że dziś to on chce mi się przypodobać - żenujące teksty w stylu "widziałem fajną dupę, a ty coś ruchasz aktualnie?" są na porządku dziennym. Ale najlepsza była sytuacja sprzed kilku miesięcy, gdy pobiliśmy się w knajpie. To siedziało we mnie przez długi czas. Spotkaliśmy się przypadkiem, obaj byliśmy najebani i złapałem agresora. Najpierw wyzywałem go od kurew - nie reagował. Ale zawsze marzyłem, żeby dać mu w ryj i procenty mnie do tego ośmieliły. Ale nie była to spektakularna bójka - najpierw zaczęła rozdzielać nas jakaś idiotka, a potem pojawiła się ochrona i musieliśmy dać sobie na wstrzymanie.

Kto pierwszy wyciągnął rękę na zgodę?

Stary po tej akcji dzwonił do mnie już następnego dnia z dziesięć razy. Tak na gorąco nie miałem ochoty z nim rozmawiać, ale w miarę upływu czasu zacząłem dawać na luz. Po tygodniu zaprosił mnie na obiad, podaliśmy sobie ręce na zgodę a na koniec jeszcze dał mi kasę. Nie wracamy do tej akcji, ale mam wrażenie że ojciec - pomimo, że jest wyższy ode mnie o pół głowy - nabrał dzięki temu do mnie jakiegoś respektu.

Powiedziałeś o kasie. Rodzice nadal cię utrzymują?

Nie jestem łatwym synem. Rzuciłem szkołę, do pracy też niespecjalnie chce mi się iść. Teraz przygotowuję się do matury i nadrabiam stracony czas. Ojciec mnie sponsoruje, ale nie są to zawrotne sumy.

Twoi rodzice mają ze sobą jakiś kontakt?

Minimalny. Prawdopodobnie gdyby nie ja, już dawno pousuwaliby swoje numery telefonów. Raczej nigdy nie żałowałem, że moi starzy się rozwiedli - po prostu czerpałem z tego korzyści. I czerpię do dzisiaj.
Trwa ładowanie komentarzy...